21.10.2014
Ostatnie odymianie Apiwarolem
W niedzielę i wczoraj po ustaniu lotów pszczół po raz ostatni (5) w tym roku odymiłem pszczoły preparatem przeciwko warrozie. Teraz tylko czekać wiosny.
20.10.2014
Jeszcze latają
Wczoraj zajrzałem do pszczół. Jako, że było bardzo ciepło (około 20 C) pszczoły latały i coś znosiły. Przyjrzałem się bliżej i zauważyłem żółty pyłek na obnóżach. Tak, proszę państwa właśnie kwitnie topinambur, czyli słonecznik bulwiasty.
15.08.2014
Zakwitła nawłoć
W Bronowicach na dobre zakwitła nawłoć. Ale pszczoły w ogóle się nią nie interesują. Znoszą trochę pyłku, ale w ulach przybywa od niewielkich dawek syropu, który podaję na rozczerwienie.
10.08.2014
Zbliża się koniec lata
Od ostatniego wpisu minęły ponad 2 miesiące, a to w sezonie pszczelarskim to prawie cały rok. W tak zwanym międzyczasie poddawałem matki jeszcze raz, bo po kolejnych dwóch tygodniach okazało się, że matki nie czerwią, a to znaczyło, że znowu ich nie ma. Poznany później pszczelarz - Wiesiek z Różanek powiedział, że dla hodowli i kondycji matek tej rok był wyjątkowo zły. On w swojej pasiece wyhodował w tym roku ponad 300 matek i wyszło mu, że średnio na jedną rodzinę pszczelą poszło mu 3 matki. Pogody była zmienna. Na wiosnę matki nie unasieniały się. Było zimno, to i trutnie nie chciały latać.
W każdym razie gdzieś koło połowy czerwca sytuacja się ustabilizowała. Matki w ulach były i czerwiły. Niestety odkłady, które dostałem osłabły i te dwie rodziny miały problem z dojściem do siły. Teraz w sierpniu obsiadają 10 ramek i jest ok.
Na przełomie czerwca i lipca zamówiłem u Wieśka z Różanek dwa odkłady. Zamówione odkłady odebrałem 9 lipca. Obydwa mają matki Bucfast KB. Matki czerwią jak najęte, co dwa tygodnie dokładam ramkę i jest ok. Powoli trzeba szykować pszczoły do zimy. Odymić na warrozę i zacząć karmić.
23.05.2014
Mały zonk
17 maja po powrocie z narady w Zakopanem zajrzałem do uli. Spodziewałem się tam znaleźć młody otwarty czerw. Niestety nic. Ani w jednym, ani w drugim ulu. W tym po lewej dwa mateczniki na wygryzieniu. Stąd wywnioskowałem, że matki nie zostały przyjęte, albo się nie unasienniły. Pospieszna wizyta u mojego mentora i akcja ratunkowa. Mentor potwierdził naocznie, że matek w moich ulach niet. W jego obecności w "tym po lewej" wygryzła się matka. Do drugiego włożył matecznik "na wygryzieniu". Przy okazji zauważył, że rodnie są zalane netkarem i młodym miodem. We wtorek zadzwonił i powiedział: "trzeba wirować, bo inaczej nie będzie z tego nic". Pożyczył mi starą miodarkę wyprodukowaną jeszcze w DDR. Miodarka jeszcze w świetnym stanie, ale trzeba pomalować lakierem spożywczym, bo obudowa ocynkowana. W środę z Nestorem podebraliśmy po 4 ramki z każdego gniazda i wykręciliśmy ponad pół wiadra. Niestety miód był niedojrzały i poszedł do zamrażarki. Jak przyjdzie odpowiedni moment, to się rozmrozi i poda pszczołom przerobią na pełnowartościowy miód. Do uli zajrzę ostatniego maja, do tego czasu matki powinny się unasienić i zacząć czerwić.
8.05.2014
No i są
No i stało się. Od dzisiaj na pasieczysku są już pszczoły. Całe dwa ule. Zaraz po przywiezieniu otworzylem wylotki, ale było już ciemnawo i pszczoły tylko wyszły na spacer i wróciły z powrotem do gniazda.
30.04.2014
Korkowiec amurski
Nie macie co robić ? Macie wolną przestrzeń na posiadłości, albo przestrzeń publiczną ? Sadźcie korkowiec amurski (Phellodendron amurense Rupr.)
Tadaaaaam
Targi pszczelarskie
W sobotę podjechaliśmy z żoną na targi pszczelarskie w Suchlicy koło Kostrzyna. Pogoda była ładna, wróciliśmy ze słodyczami, nawiązałem ciekawe kontakty z przedstawicielami firmy Ratajczak produkującej ule i sprzęt pasieczny. Obejrzałem też stoisko firmy Łysoń z miodarkami, ślinka poleciała, ale obszedłem się smakiem. Może w przyszłym roku ...
| Ule wielkopolskie ze sklejki |
| Topiarka do wosku, ciekaw byłem, czy ma coś z platyny, zważywszy cenę |
| Budżetowa wirówka do miodu z napędem elektrycznym 24/230 V |
26.04.2014
9.04.2014
Rośliny miododajne już kwitną
31.03.2014
Do trzech razy sztuka
Mówi się do trzech razy sztuka. Po zakupie domu na wsi zaświtała myśl, żeby wrócić po latach do dawnych marzeń i urządzić sobie pasiekę. Pomysł dojrzewał dość długo. Zacząłem dużo czytać na ten temat. Im więcej czytam, tym wydaje mi się, że mniej wiem. Z nastaniem wiosny zadzwoniłem do gorzowskiego związku pszczelarskiego, tam skierowano mnie do Koła Pszczelarskiego nr 3 w Strzelcach Krajeńskich, którego prezes p. Kazimierz Goździk, jednocześnie właściciel sporawej pasieki zobowiązał się wyposażyć mnie bezpłatnie w dwie rodziny pszczele. Pomoc nieoceniona tym bardziej, że na początku czekają mnie dość spore wydatki, gdyż wszystko muszę zaczynać od zera i zacząć od zakupu minimalnego chociaż wyposażenia, uli, ramek, stojaków, podkurzacza, kapeluszy, dłut, zmiotek i niezliczonej ilości drobiazgów. Jest to moje trzecie podejście do pszczelarzenia. Pierwszy ul wyfasowali mi rodzice od pszczelarza, który przez wiele lat przywoził do nas pasiekę. Pszczoły niestety nie przeżyły zimy. Cukier był w tych czasach na kartki i miałem do dyspozycji tylko 8 kg. Za mało, jak na przezimowanie jednej rodziny. Było to jakieś 35 lat temu. Drugie podejście wykonałem na przełomie lat 90-ch. Wtedy wyfasowałem 4 ule, które stały sobie w ogródku przy moim służbowym domu w Darżu, w którym pracowałem jako kierownik PGR-u. Po dwóch latach też musiałem to zarzucić i przeprowadzić się do miasta z powodów, które wolałbym tu zmilczeć. Zamieszkanie na wsi spowodowało, że stary sentyment wrócił, tym bardziej, że pojawiły się zupełnie nowe możliwości. Niczego teraz nie brakuje. Trzeba tylko wyłożyć sporo pieniędzy na początek. No i cukier jest tani i co najważniejsze bez kartek. Moja najukochańsza żona przyklasnęła temu pomysłowi, aczkolwiek nasza pierwsza wizyta w zawodowej pasiece przeraziła ją nie na żarty. Wszędzie były pszczoły, które latały i bzykały.
Już wcześniej wybraliśmy miejsce na pasieczysko. Będzie ciekawie.
Przy okazji pomyślałem, żeby swoje spostrzeżenie dokumentować na blogu. Może komuś to się do czegoś przyda, jak zechce zacząć tak jak ja.
Jak na razie zacząłem od zapisania się do Polskiego Związku Pszczelarskiego i kupna książki Wandy Ostrowskiej "Gospodarka Pasieczna". W sklepie pszczelarskim dostałem za darmo katalog producenta sprzętu pszczelarskiego i zacząłem to wszystko w kółko czytać. Miejsce na pierwsze ule wybrałem wspólnie z żoną.
![]() |
| Zaciszny zakątek naszego ogrodu |
Teren o powierzchni około 1 ara. Obrośnięty naokoło wysokim żywopłotem. W takich warunkach pszczoły nie powinny przeszkadzać sąsiadom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

